Pokaż swój projekt

Współczesne strategie promocyjne pozostają w zgodzie z tendencją do wykorzystywania przewagi komunikatów wizualnych. Jednak ich liczba, z jaką mamy do czynienia na co dzień, zdaje się balansować na krawędzi przesytu. W tej sytuacji inwestowanie w promocję bez dobrej strategii i wyróżniających ją elementów komunikacji wizualnej jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Zacznijmy zatem od kilku podstawowych pojęć.

Komunikacja wizualna to generalnie komunikowanie poprzez obraz. Dobry grafik używa metod komunikacji wizualnej do tworzenia skutecznych, wyrazistych komunikatów, dzięki którym zaplanowany przez nas przekaz dociera do odbiorców i zapada im w pamięć. To jeden z najważniejszych kanałów budowania marki. W naszym wypadku marka to realizowany przez nas projekt.

Identyfikacja wizualna zaczyna się od stworzenia logo, wizualnego symbolu misji naszego przedsięwzięcia. Zatem pytanie o misję – czyli: po co istniejemy? – jest pierwszym, na które musimy odpowiedzieć. Później przychodzi czas na stworzenie planu marketingowego, ustalenie kryteriów komunikacji i zaplanowanie jej elementów. W wypadku projektów dofinansowanych z funduszy unijnych nie zawsze konieczne jest tworzenie odrębnego systemu identyfikacji wizualnej. Czasem wystarczy umiejętne wpisanie się w już istniejącą i wdrożoną koncepcję (dotyczy to zwłaszcza samorządów). Dopiero mając za sobą pracę związaną m.in. ze zdefiniowaniem misji, określeniem jasnego, konkretnego celu działania i wyznaczeniem tzw. grupy docelowej, przygotowujemy brief. Jest to podstawowy dokument, który zawiera wyczerpujące informacje o nas, naszym produkcie i naszych oczekiwaniach. Na jego podstawie powstają pierwsze projekty logo. Bardzo ważne, byśmy wiedzieli, czego chcemy. Klient, który nie wie, czego chce – zazwyczaj dostaje byle co.

Logo to najbardziej syntetyczny komunikat, znak naszej obecności w przestrzeni publicznej. Jest osią identyfikacji wizualnej naszego projektu. Dobrze zaprojektowane logo – jego kolorystyka, kompozycja, charakter graficzny, użyte liternictwo i inne tzw. cechy dystynktywne – jest skutecznym punktem wyjścia do ustalenia zasad, na podstawie których tworzy się projekty graficzne.

Księga logo (księga znaku) to dokument zawierający przede wszystkim opis budowy znaku, zasady skalowania, opis kolorów w podstawowych systemach (m.in. CMYK, RGB, Pantone, Ral), pole ochronne (pole wokół znaku, na którym nie mogą pojawiać się inne elementy graficzne), zasady typograficzne (głównie logotyp i font firmowy) i kompozycyjne w użyciu logo. Kierujemy się zapisami Księgi logo podczas projektowania materiałów promocyjnych projektu. Dobrze opisane zasady użycia logo zabezpieczą nas przed niepożądanymi działaniami podwykonawców, które mogą zaszkodzić budowaniu spójnego, jednorodnego wizerunku naszej firmy bądź instytucji.

System Identyfikacji Wizualnej (SIW) to rodzaj rozkładu jazdy dla naszych poczynań w sferze komunikacji wizualnej. Sprawdzi się w działaniu, jeśli będzie funkcjonalnym i jednolitym systemem, a nie zbiorem przypadkowych pomysłów. Powstałe w ten sposób zestawienie reguł i standardów przyjmuje postać podręcznika, na który – oprócz Księgi Logo (księgi znaku) – składają się zazwyczaj wzory używanych dokumentów i innych druków, wzory oznakowania budynków, biur czy pojazdów, typowe projekty komunikacji elektronicznej (np. strona internetowa lub szablony prezentacyjne) i zasady prezentacji naszego produktu w kampanii promocyjnej. Bardzo ważną i zazwyczaj niedocenianą funkcją SIW jest jego wpływ na integrowanie pracowników firmy czy instytucji. Poczucie odpowiedzialności za jej spójny, konsekwentny wizerunek łatwiej uzyskać dzięki czytelnym i powszechnie akceptowanym zasadom używania logo. Bywa, że podczas opracowywania systemu identyfikacji wizualnej ujawniają się pewne niedoskonałości organizacyjne firmy. Wtedy wprowadzenie SIW jest okazją do stworzenia bardziej logicznego, przejrzystego systemu zarządzania.

 

Przełomy w awangardzie

O Centrum Dialogu Przełomy (CDP) w Szczecinie było głośno, nim ruszyła działalność instytucji. Stało się tak m.in. za sprawą akcji i wydarzeń organizowanych przez Muzeum Narodowe w Szczecinie i prowadzonych już pod szyldem Centrum Dialogu Przełomy. Drugim powodem rozgłosu jest projekt architektoniczny, który wzbudził dyskusję wśród mieszkańców. Kwartał, w którym znajduje się obiekt – obecnie nosi nazwę placu Solidarności – był do niedawna skwerem wypełnionym zielenią, położony jest w sąsiedztwie Bramy Królewskiej i zabytkowego budynku Komendy Wojewódzkiej Policji, nieopodal znajduje się budynek słynnej Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza. CDP symbolizuje solidarnościowy opór wobec władz komunistycznych, zbudowane jest bowiem w miejscu, gdzie odbywały się opozycyjne manifestacje. Nietypowy szary gmach, którego większa część została ukryta pod ziemią, w 2016 r. podczas World Architecture Festival w Berlinie zdobył tytuł World Building of the Year 2016. Centrum Dialogu Przełomy, zbudowane wg projektu Roberta Koniecznego i jego pracowni KWK Promes, kilka miesięcy wcześniej uznano za Najlepszą Przestrzeń Publiczną w Europie. W uzasadnieniu czytamy m.in.: „Jest to projekt, który odnosi się do przeszłości w sposób optymistyczny, poetycki i pełen wyobraźni”. Trudno o lepszą promocję.

 

Z wysokiego C

Z jednej strony – futurystyczna, kontrowersyjna forma architektoniczna, uhonorowana w 2015 r. nagrodą im. Miesa van der Rohe. Z drugiej – wielotorowa promocja budująca pozytywny klimat wokół nowego miejsca. Efekt: Filharmonia Szczecińska im. Mieczysława Karłowicza jest nowym symbolem miasta i turystycznym magnesem. Mieszkańcy dostali ważny sygnał: to miejsce otwarte dla każdego. Zorganizowano tu m.in.: plebiscyt na repertuar koncertu „Filharmonia szczecinianom”, który był jednym z wydarzeń inaugurujących działalność artystyczną instytucji; Media Trip, konferencję podsumowującą inwestycję skierowaną do mediów ogólnopolskich. Istotna jest też aktywność na portalach społecznościowych. Przekaz brzmi jednoznacznie: Filharmonia to oryginalny i otwarty gospodarz nowej przestrzeni artystycznej w Szczecinie.

 

ZBUDUJ MARKĘ

Coraz silniejsza konkurencja na rynku powoduje, że największy potencjał rozwojowy mają produkty markowe. To one najkorzystniej wpływają na wizerunek firmy, instytucji, miasta czy regionu. Dobrze postrzegana marka jest chętniej wybierana, przyczynia się do pozyskiwania większej liczby inwestycji i lepiej skupia uwagę mediów. Jednak na początku nasz projekt jest tylko produktem. Aby stał się marką – zespołem unikatowych cech i wyobrażeń odbiorcy na jego temat – trzeba pewnego wysiłku skoncentrowanego na zbudowaniu (lub wykorzystaniu istniejącego) systemu identyfikacji wizualnej projektu i harmonizującego z nim przekazu promocyjnego. Jest to jedyna skuteczna droga, by nasz produkt przekształcić w markę – najcenniejszą rzecz, jaką będziemy dysponować.

Budowanie marki staje się kluczowym obowiązkiem już na etapie planowania całego przedsięwzięcia. I to niezależnie od rozmiarów projektu, jego spontanicznego potencjału komunikacyjnego, wielkości grup docelowych oraz ich specyfiki.

Marka – czyli zbudowanie pewnej wizji, koncepcji oraz obrazującego ją tworu słowno-wizualnego (logo), jego języka (CI – Corporate Identity) i komunikacji (promocja: reklama, PR) – jest tak samo istotna, jak pomysł na realizację, finansowanie czy zarządzanie przedsięwzięciem. Samo zarządzanie marką musi się mieścić w kanonie naszych działań. W przeciwnym razie skazujemy siebie na znacznie trudniejszą drogę, jeśli nie na niepowodzenie. A i tak taka droga musi zakończyć się któregoś dnia uświadomieniem sobie konieczności zbudowania marki (bo jej nie mamy) lub rebrandingu (bo stworzyliśmy ją wcześniej zbyt niedbale). Za każdym razem wydatki będą znacznie wyższe, niż gdybyśmy od samego początku docenili wartość marketingową całego przedsięwzięcia. Nie wspominając o trudnych do oszacowania i odrobienia stratach wynikających z niewykorzystanego czasu, gdy nie mieliśmy marki lub  nie nadawała się ona do promowania.

Na szczęście świadomość konieczności budowania marki jest coraz wyższa. W działaniach marketingowych i promocyjnych podjętych przez Pałac pod Globusem – Akademię Sztuki w Szczecinie, bulwary w Szczecinie czy Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki widać, że wypracowanie marki było integralną częścią zarządzania całością projektu. I w ślad za tym idą sukcesy. Bynajmniej nie chodzi jedynie o nagrody czy wyróżnienia zdobywane w konkursach. Najważniejsza jest bowiem staranność w podejściu do marki, co pozwala osiągnąć i utrzymać wyznaczone cele.

 

Twarzą do wody

Dzięki inwestycji współfinansowanej z RPOWZ od połowy 2013 r. mieszkańcy Szczecina oraz turyści w pełni korzystają z przebudowanych nadodrzańskich promenad. Bulwary: Gdyński, Piastowski i Elbląski to doskonałe miejsce do spacerów i wypoczynku. Stworzono na nich dobrze wyposażoną infrastrukturę portową, dlatego do Szczecina chętnie dziś wpływają wodniacy. Woda stanowi o atrakcyjności ośrodków miejskich, może być wykorzystana do tworzenia oferty turystycznej i rekreacyjnej. Szczecin świetnie dostrzegł ten potencjał. W działaniach marketingowych samo hasło „Powrót nad rzekę” nie chwyciłoby, gdyby nie towarzysząca mu profesjonalna kampania medialna przygotowana przez magistrat. Informacje o bulwarach wypełniły internet, w tym media społecznościowe, prasę oraz radio. W podróż po Polsce ruszyła przenośna wystawa z wizualizacjami przebudowanych nabrzeży Odry. Istotną rolę odegrały wydarzenia i akcje plenerowe, dzięki którym mieszkańcy i goście mogli się przekonać, jak bardzo atrakcyjne miejsce zyskał Szczecin. Miasto zwróciło się twarzą do wody. Spotkajmy się na bulwarach!

 

Rewolucyjny krok

Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki (ZUW) w Szczecinie przy okazji renowacji elewacji swojej siedziby wykonał rewolucyjny krok. Zerwał ze stereotypowym skojarzeniem, jakie dotychczas wywoływał. Otworzył się – jakże oryginalnie – na mieszkańców i turystów. Okazało się, że ma nie tylko służbowe oblicze. Budynek można zwiedzać, przy czym przewodnikami są odpowiednio przygotowani pracownicy, którzy pokazują najważniejsze sale i korytarze, a nawet schron, a także niedostępną jeszcze kilka lat temu tzw. salę maszkaronów. Uczniowie szkół podstawowych i ponadgimnazjalnych mogą się tu uczyć lokalnej historii. Co istotne – na wesoło: poprzez quizy, puzzle, zagadki, lekcje rysunku. Zabawy jest jeszcze więcej podczas urządzanych tu gier miejskich i sesji fotograficznych, dla których ZUW jest świetną scenerią.

 

Interaktywni w promocji

Zmianę funkcji i modernizację Pałacu pod Globusem, który stał się siedzibą Akademii Sztuki w Szczecinie, trudno było przeoczyć. Sztuka wyszła bowiem na ulicę i zaprosiła mieszkańców miasta do wspólnej kreacji. Na przykład w ramach happeningu „Piano week” każdy mógł pograć na pianinach stojących w Alei Kwiatowej i centrum handlowym albo je… pomalować. Z kolei w ulicznych warsztatach „Ładne umeblowanko” studenci i wykładowcy Akademii Sztuki uczyli projektowania. Muzycznie było przy okazji inauguracji prac modernizacyjnych, gdy w Szczecinie odbył się koncert na bębnach. Do tego – programy w telewizji regionalnej, audycje radiowe, publikacje, zajęcia dla dzieci. Artyści zasiali ferment, namawiali do przekraczania granic. I tak powinno być.

 

PROJEKT GRAFICZNY

Tradycyjne komunikaty w formie tekstowej nie są dziś zbyt chętnie analizowane przez odbiorców. Przebicie się do świadomości publicznej wymaga uatrakcyjnienia przekazu, a to z kolei – sporych umiejętności i dobrej współpracy ze specjalistami od tworzenia komunikatów wizualnych.

Ważną częścią działalności promocyjnej jest wizualizacja graficzna, ponieważ wzrok najszybciej porządkuje lub selekcjonuje to, co do nas dociera. Przystępując zatem do realizacji projektu wspartego z RPOWZ, zastanówmy się, jak go będziemy prezentować. Od tego bowiem w dużym stopniu zależy, czy rzeczywiście spełni on pokładane w nim nadzieje, czy wytworzone w wyniku jego realizacji produkty lub infrastruktura będą miały odpowiednią grupę użytkowników i – stosując nomenklaturę projektową – czy zostaną osiągnięte i utrzymane w wymaganym okresie wskaźniki rezultatu.

 

Seria wydawnictw zaprojektowanych według konsekwentnie wyznaczonej linii staje się spójnym i harmonijnym komunikatem wizualnym. Forma musi być uzupełnieniem treści, zgranym tandemem przekazu informacji. Tylko wtedy produkt, m.in. wydawnictwo, ma szansę zagościć w pamięci odbiorcy na dłużej. Pokazana seria publikacji została stworzona według konsekwentnej linii graficznej. Zaproponowana przez grafika matryca jest istotna nie tylko dla estetyki, ale też percepcji treści wydawnictw. Staje się rozpoznawalną marką. A o to przecież chodzi.

 

Konsultuj się z ekspertami

Współpracę z zawodowym grafikiem warto zacząć jak najwcześniej. Osoba o takich kompetencjach powinna być włączona do zespołu pracującego nad kreacją działań promocyjnych. Potrzeb jest mnóstwo – projekty graficzne są konieczne do opracowania ulotki, plakatu, folderu, książki, mapy, strony internetowej, broszury, citylightu, billboardu, filmu, aplikacji internetowej, publikacji cyfrowej, reklamy na banerach itd. Są istotne również dla oprawy plastycznej organizowanych przez nas wydarzeń. Obecność grafika pomoże nam niekiedy w zaplanowaniu odpowiednich środków przekazu. Może on podpowiedzieć, jakiego rodzaju materiały najlepiej wpiszą się w nasze działania promocyjne, jaki powinien być ich format, jakich tworzyw i rodzajów wykończenia należy użyć. Da też niezbędną wiedzę dotyczącą czasu powstawania projektów i realizacji materiałów promocyjnych, a także ich kosztu.

Projektant zwróci nam uwagę na wizualną spójność i jakość przekazu informacji. Jeśli materiały promocyjno-informacyjne są tworzone według konsekwentnej linii graficznej, będziemy lepiej identyfikowani przez odbiorców. Wówczas rzut oka na logo lub szatę graficzną pozwoli przekazać prosty komunikat: tu mowa o moim projekcie – ścieżce rowerowej, inkubatorze przedsiębiorczości, atrakcjach turystycznych w mojej gminie, nowej usłudze stworzonej dzięki dotacji etc. Spójność graficzna należy do najważniejszych czynników budowania systemu identyfikacji wizualnej.

Sprecyzuj oczekiwania

Wybór grafika czasem wymaga przedarcia się przez gąszcz procedur. Jeśli nie mamy go w zespole, a pracy dla projektanta jest dużo, w grę mogą wchodzić zamówienia publiczne. Już na etapie przygotowania specyfikacji i szczegółowego opisu zadań trzeba sprecyzować oczekiwania i określić zakres prac. Grafik, który przystępuje do konkursu lub zamówienia publicznego, musi dokładnie wiedzieć, ile czasu poświęci na przygotowanie wymaganych projektów, a potem na realizację materiałów. Musi – co oczywiste – oszacować koszt, a do tego potrzebuje precyzyjnych parametrów. Jeśli oprócz projektowania w grę wchodzą inne usługi (np. kreacja, redakcja tekstów, wykonanie zdjęć, druk, dystrybucja, emisja), zleceniem najczęściej zainteresowane są studia graficzne czy agencje reklamowe. W takiej sytuacji koordynacją współpracy po stronie zleceniobiorcy zajmuje się tzw. menedżer projektu (w wielu sytuacjach będzie on również występować w imieniu grafika).

Pamiętajmy, by wśród kryteriów wyboru wykonawcy wziąć pod uwagę nie tylko cenę realizacji zamówienia, ale także jakość propozycji, a jednym z warunków powinno być doświadczenie w projektowaniu. Jeśli mamy oceniać jakość, to najlepiej na podstawie projektu (lub koncepcji kreatywnej) bezpośrednio związanego z przygotowywanymi materiałami promocyjnymi.

Reguły współpracy

Jesteśmy w uprzywilejowanej roli zleceniodawcy – to my ustalamy reguły gry. Pamiętajmy jednak, że będą one obowiązywać obie strony umowy. Od grafika wymagamy dobrych projektów i wywiązywania się z terminów. Aby współpraca przebiegała sprawnie, sami powinniśmy doprecyzować swoje oczekiwania i upewnić się, że przekazaliśmy wszystkie niezbędne dane do stworzenia projektu. Praktyka pokazuje, że im bardziej precyzyjne wskazówki, im mniejsza wariantowość i dowolność, tym lepiej. Dobrze jest również, gdy grafik sam zadaje pytania; w ten sposób stara się jak najlepiej zrozumieć charakter zadania. Jeśli projektant skupi się na wyznaczonym kierunku, do celu będziemy podążać krótszą drogą.

Standardem jest wymaganie trzech propozycji projektów linii graficznej. Zapewnijmy sobie prawo do kolejnych propozycji – na wypadek, gdy pierwsza prezentacja nie przyniesie oczekiwanego rezultatu. Wówczas jednak należy przekazać, w jakim kierunku powinny pójść zmiany w projekcie, dać dodatkowe wskazówki i podać rzeczowe argumenty („nie podoba mi się” – to zdecydowanie za mało i zbyt subiektywnie). Kolejna prezentacja projektów powinna już o wiele lepiej przemawiać do odbiorcy i nawiązywać do specyfiki naszego przedsięwzięcia.

Podstawa dla projektu

Opierajmy się nie tylko na ustnie przekazywanych informacjach, ale także na dokumentach. Ważne, by przekazać rzeczowe wskazówki, informacje o projekcie i wyznaczyć grafikowi ramy wolności twórczej. Taki dokument (brief) powinien określać:

  • kontekst projektu (rodzaj i cel realizowanego przez nas przedsięwzięcia, charakter i krótką historię naszej organizacji)
  • nasze oczekiwania względem projektu (jakie wrażenie i skojarzenia powinien budzić, przykłady pasujące do naszego przedsięwzięcia jako element inspiracji)
  • obszar kreacji – co wolno, a czego nie (np. projekt graficzny nie może być żartobliwy, musi uwzględniać księgę znaku stosowaną przez zamawiającego itp.)
  • rodzaje i liczbę projektów graficznych.

 

ZaParkuj w Szczecinie

Do Technoparku Pomerania w Szczecinie przyjeżdżają na szkolenia programiści z całego województwa, a nawet kraju. Instytucja angażuje się w projekty partnerskie, które podnoszą konkurencyjność firm, miasta i regionu. Technopark potrafi się tym chwalić – z łatwością znajdziemy w mediach doniesienia o kolejnych inicjatywach, wzbogacone ładnymi zdjęciami. Instytucja współorganizuje Światowy Tydzień Przedsiębiorczości, podczas którego zajęcia prowadzą eksperci działający w różnych dziedzinach biznesu i nowoczesnych technologii. Warsztaty z content marketingu i ICT przyciągają setki uczestników. Instytucja włączyła się w zainicjowany w Finlandii projekt Rails Girls, którego celem jest przekonanie kobiet, że branża ICT nie jest zarezerwowana dla męskiej części społeczeństwa. Działa tu program, w ramach którego startujący w biznesie korzystają z pakietu usług konsultingowych, połączonego z najmem powierzchni. Firmy chętnie korzystają z programu ekspansji wspartego działaniami marketingowymi prowadzonymi przez Technopark. Ta aktywność buduje markę miejsca. Dzięki temu wielu przedsiębiorców przyzna, że ulica Cyfrowa 6, przy której znajduje się siedziba to dobry adres na biznes.

 

Promuj aktywnie

Turystykę rowerową trzeba promować przede wszystkim czynem – i to najlepiej w terenie. Przekonany jest do tego Związek Miast i Gmin Dorzecza Parsęty – pomysłodawca projektu, którego celem było zbudowanie i zagospodarowanie ścieżek rowerowych na terenie dorzecza Parsęty. Co istotne, wykorzystano potencjał nieużywanych nasypów kolejowych, na których pojawiły się asfaltowe drogi rowerowe. Warto nagłaśniać ich powstanie. Jedną z metod popularyzacji miejsca i infrastruktury jest integracyjny Międzynarodowy Rajd Rowerowy na trasie Karlino – Gościno – Rymań, w którym mogą brać udział również cykloturyści z zagranicy. W 2016 r. odbyła się już siódma edycja tego rajdu. Świadectwem myślenia także o turyście zza zachodniej granicy jest wydanie mapy i przewodnika „Szlakiem po nasypie kolejki wąskotorowej”  w niemieckiej wersji językowej.

 

SOCIAL MEDIA

Rysujący się obecnie trend jest aż nadto czytelny: najbliższe lata to systematyczny wzrost w zakresie użytkowania internetu oraz strefy mobile – dostępnej już nie tyle za pomocą laptopów, ale przede wszystkim urządzeń mobilnych: smartfonów, tabletów etc. Odbywa się to głównie kosztem mediów „czytanych” (dzienników, ale po części także magazynów). Nie sposób nie zwrócić uwagi na jeszcze jedno zjawisko, którym jest konwergencja mediów, czyli zacieranie się granic między nimi. Dzięki internetowi informacja jest powszechna i dostępna równocześnie na różnych nośnikach. To w sieci coraz częściej czytamy prasę, oglądamy telewizję i słuchamy radia. Na dodatek internet jest kanałem dostępnym 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Mało tego, często jest tak, że to nie my musimy sięgać po informację, lecz ona „sama” nas znajduje – w postaci rozmaitych newsletterów czy specjalnych aplikacji. I jeszcze jedna istotna obserwacja: najczęściej to wyszukiwarki internetowe definiują obieg informacji.

 

Trudno sobie dziś wyobrazić atrakcję turystyczną, która nie posiada swojej strony internetowej. Współczesny turysta planując wakacje, wyjazd weekendowy czy nawet jednodniową wycieczkę coraz częściej wykorzystuje do tego celu internet. Przy czym obecność w sieci nie służy już tylko do planowania, lecz także do organizacji wyjazdu – rezerwacji noclegów, zamawiania wydawnictw, map i pamiątek czy biletów do muzeum. Budując stronę internetową trzeba pamiętać, że wypełnianie jej treścią i aktualizacja informacji to poważne zadania. Źle świadczy o projekcie, gdy pierwszym i jedynym wpisem jest informacja o konferencji inaugurującej czy szkoleniu. Niezbędnym elementem są też profesjonalnie wykonane zdjęcia. Dlatego w ramach zespołu projektowego należy wyznaczyć redaktora odpowiedzialnego za jej prowadzenie

Planując działania promocyjne, musimy zadać sobie pytanie o celowość wykorzystania mediów społecznościowych w kontekście naszego projektu. Dokładnie przeanalizujmy nasze możliwości: merytoryczne, kreatywne, czasowe i finansowe. Określając potencjał merytoryczny, rzetelnie oceńmy, czy nasza firma, instytucja lub urząd dysponuje wystarczającą wiedzą na temat choćby podstawowych funkcji i możliwości danego kanału komunikacyjnego. Biorąc pod lupę kreatywność, określmy, czy w naszych zasobach osobowych jest ktoś, kto jest w stanie wymyślać atrakcyjne, interaktywne posty angażujące społeczność. Mierząc możliwości czasowe, ustalmy, ile czasu jesteśmy w stanie wyasygnować na potrzeby funkcjonowania naszej firmy w wybranym medium. Myśląc o finansach, ustalmy, czy i w jakim wymiarze możemy skorzystać z fachowej pomocy, jeżeli mamy wątpliwości przy jakimkolwiek z poprzednich punktów. Dopiero rozważne odpowiedzi na powyższe kwestie przybliżą nas do właściwej, racjonalnej decyzji: czy i w jakim zakresie będziemy korzystać z Facebooka, YouTube’a, Twittera, Instagrama, Pinteresta itd.

Jakie inne specyficzne cechy mediów społecznościowych należy jeszcze uwzględnić?

 

Telezakupy ABC Twojej Promocji. Wyprzedaż fejsów na fejsa

 

Facebook

  • Podstawowa warstwa wizualna, czyli zdjęcie profilowe oraz zdjęcie w tle. Naturalną koleją rzeczy jest wykorzystanie logo czy też symbolu lub znaku instytucji jako zdjęcia profilowego. Nieco większe (851×413 pikseli) powinno być zdjęcie w tle. Warto zadbać o to, by zamieszczane zdjęcia wiązały się z profilem firmy, jej bieżącymi działaniami czy też ich rotacja następowała według jakiegoś przemyślanego planu. Przy okazji pamiętajmy, że posty (wpisy), do których dołączamy element graficzny, są chętniej czytane przez użytkowników. Przestrzegajmy standardów rozmiarowych zdjęć umieszczanych na FB: np. 404×404, 520×520 czy 808×808 pikseli.
  • Objętość postów. Nie mamy na FB tak silnego ograniczenia jak na Twitterze, ale mawia się, że dobre wpisy nie przekraczają rozmiarem pięciu linijek tekstu.
  • Właściwy harmonogram postów. Niepisana reguła głosi: standard to 2-3 wpisy tygodniowo. Oczywiście, można zamieszczać kilka, a czasem i więcej komentarzy dziennie. Kłopot polega na tym, że jeśli do określonej częstotliwości przyzwyczaimy naszych fanów, będą jej potem oczekiwali. Zatem rozplanujmy właściwie tę intensywność i rozłóżmy w czasie nasze wpisy, tak by nie powstało niedobre wrażenie braku pomysłów.
  • Interaktywność materiałów. Pamiętajmy, że im więcej interaktywnych treści umieścimy na FB, tym bardziej nasza strona będzie „żyła”. Zatem powinny być one tworzone w taki sposób, aby nie tylko zaciekawiały, ale też angażowały odbiorców i prowokowały do reakcji. Dlatego FB to doskonałe miejsce na zadawanie pytań, rozmaite zabawy w wybór najlepszego wzoru czy zdjęcia, prowokacyjne (bez przekraczania granic przyzwoitości) stwierdzenia lub humorystyczne zgadywanki. Niedobre wrażenie, budzące pytanie o wiarygodność „lajków”, robi zestawienie liczb typu: osoby, które to lubią: 2458 vs osoby, które o tym mówią: 6.
  • Ton i charakter wypowiedzi. Pamiętajmy o zachowaniu pewnej spójności. Cała komunikacja powinna być utrzymana w podobnym tonie i charakterze. We współczesnym marketingu mówi się często o tzw. szerokim rozumieniu CI, czyli Corporate Identity. Oznacza to tyle, że nie mówimy już tylko o identyfikacji – logo, kolorach firmy czy jej kodzie wizualnym – ale i sposobie komunikowania się ze światem zewnętrznym (Corporate Communication), a w tym mieści się właśnie ton i charakter komunikatów. Tak wyznaczone kanony powinny wobec tego obowiązywać również w mediach społecznościowych.

Pamiętać też musimy, że jak każde działanie marketingowe korzystanie z FB wymaga precyzyjnego przemyślenia celów i zgrania ich z innymi poczynaniami, aby zachować spójność wizerunkową i komunikacyjną, oraz właściwego zaplanowania.

 

FEJSBUKOWE MITY 1. Każda szanująca się współczesna firma powinna mieć swoją komunikację w tym lub podobnym kanale. 2. Korzystanie z FB nic nie kosztuje – to właściwie darmowy kanał reklamowy. 3. FB to taki kanał samonapędzający się. Wystarczy dobrze wystartować, a dalej sam się nakręca poprzez wpisy innych użytkowników. 4. Korzystanie z FB jest na tyle intuicyjne, że właściwie nie potrzeba do tego żadnej specjalnej wiedzy. 5. Każde zdjęcie na fejsie bardziej przykuje uwagę. 6. Im bardziej prowokacyjny materiał, tym lepiej.

Twitter

W Polsce coraz większą popularnością cieszy się Twitter. W kilku aspektach różni się on jednak od Facebooka. Ten ostatni ma raczej charakter towarzyski. O Twitterze mówi się zaś w kategoriach najpopularniejszego mikroblogu czy najszybszej platformy komunikacyjnej. Rzeczywiście, tweety (czyli wpisy) zamieszczają politycy, dziennikarze, sportowcy, aktorzy, pisarze i naukowcy. Wypowiedź musi być zwięzła, ciekawa i przemyślana, ponieważ jest ograniczona do 140 znaków. Do tweetów można dołączyć zdjęcia lub linki. Korzystanie z Twittera wymaga jednak pewnej wprawy i wyczucia – w przeciwnym wypadku mało kto będzie śledził nasze wpisy, a wówczas posiadanie konta mija się z celem.

YouTube

Kolejnym serwisem, który przeżywa swój wielki boom, jest YouTube. Różnica w stosunku do innych portali jest powszechnie znana – głównym narzędziem komunikacji są tutaj materiały wideo. Dzięki rosnącej przepustowości łączy w większości krajów świata ładowanie i oglądanie (a czasem pobieranie) filmów nie stanowi już problemu technicznego.

YouTube stał się jedną z platform bardzo popularnej formy komunikacji – wideoblogów. Szczególnie młodzież ma swoich ulubionych „youtuberów”, a poziom oglądalności niektórych z nich przekracza czasami setki tysięcy śledzących (obserwujących). Zanim jednak uznamy, że kanał ten jest doskonałym miejscem promocji naszego projektu, przeanalizujmy, czy w dłuższej perspektywie czasowej mamy wystarczająco wiele do opowiedzenia (sfilmowania).

Instagram, Pinterest, Google+

Swoistą przeciwwagą dla Facebooka oraz innych serwisów społecznościowych miał być Google+. Wydaje się jednak, że nie osiągnie on takiej popularności jak jego rywale. Ciekawymi miejscami wymiany i gromadzenia tematycznych plików są aplikacje Instagram i Pinterest. Cechuje je stosunkowo wysoka jakość techniczna i wizualna zamieszczanych materiałów. Konieczna jest zatem dbałość w doborze i opracowaniu naszych zdjęć i projektów graficznych, w przeciwnym wypadku trudno mówić o promocji.

 

Ahoj, żeglarzu!

Zachodniopomorski Szlak Żeglarski, zbudowany dzięki wsparciu z Funduszy Europejskich, to sieć nowych i zmodernizowanych portów i przystani jachtowych. Są one zlokalizowane nad Odrą, jeziorem Dąbie, Zalewem Szczecińskim oraz na wybrzeżu Morza Bałtyckiego. W żadnej innej części Polski nie ma tak dużych możliwości żeglowania. Można tu pływać przez wiele dni, podróżując od portu do portu. A w nich czeka na nas przyjazna infrastruktura z bogatym zapleczem usługowym. Uruchomiony kilka lat temu „Program Promocji Zachodniopomorskiego Szlaku Żeglarskiego” opierał się na przemyślanej strategii. Promocja podczas krajowych i międzynarodowych targów turystycznych, organizacja regat i kampanii medialnych, stworzenie rozpoznawalnego logo sprawiły, że szlak znają polscy i zagraniczni żeglarze. Przyłączane są do niego kolejny mariny (zob.: www.marinas.pl). Dzięki stałej promocji, m.in. na Facebooku, to jeden z najlepszych markowych produktów turystycznych Polski. Do zobaczenia na szlaku!

 

FOTOGRAFIA PROMOCYJNA

Dokumentacja fotograficzna projektu to często zbiór zdjęć, które mają niewiele wspólnego z promocją. Zdjęcie tablicy informacyjnej czy rejestracja kolejnych etapów realizacji przedsięwzięcia są dalekie od pokazania efektów projektu, a na tym powinna skupiać się promocja. Jak zatem pokazać, że przedsięwzięcie powstałe dzięki współfinansowaniu z Funduszy Europejskich działa i przynosi korzyści? Jak się przygotować na przyjazd fotografa? Jak zaprezentować nasz projekt, by podkreślić jego walory i zachęcić użytkowników do korzystania z jego efektów? Jakie wymagania stawia przed robiącym zdjęcia fotografia promocyjna? Zapytaliśmy o to profesjonalistów.

 

Janusz Tatarkiewicz. Fot. Jerzy Gontarz

Janusz Tatarkiewicz, fotograf i operator kamery, autor zdjęć m.in. do filmów „Tajemnice Watykanu” i „Świadectwo”: Przed przystąpieniem do realizacji zdjęć trzeba się dowiedzieć, na czym polega projekt i jakie warunki mogą panować podczas fotografowania inwestycji. Dobrze, gdy jest już jakaś dokumentacja, która pozwala zapoznać się z miejscem. Warto też wcześniej porozmawiać z osobą odpowiedzialną za inwestycję. Podczas takiej rozmowy można w przybliżeniu zaplanować pracę, a także poprosić o pomoc w odpowiednim przygotowaniu planu oraz modeli.

Jeśli jest to inwestycja, z której bezpośrednio korzystają klienci czy mieszkańcy, np. hotel, czytelnia bądź ścieżka spacerowa, powinniśmy realizować zdjęcia z modelami. Chodzi o to, by pokazać, jak funkcjonuje infrastruktura stworzona dzięki funduszom unijnym. Uzyskamy lepszy efekt promocyjny, gdy na zdjęciach pokażemy, że miejsce żyje, a inwestycja była potrzebna. Dobrze też zadbać o odpowiednią liczbę modeli. W jednym z ośrodków spa na zdjęciach fotografowałem masażystkę, którą potem poproszono o zagranie scenki na basenie. Ktoś, kto ogląda zdjęcia, szybko może odgadnąć, że to nie był prawdziwy klient. Takie zdjęcie traci walor autentyczności. Zalecam, by osoby fotografowane wyraziły zgodę na użyczenie wizerunku do celów promocyjnych. Trzeba mieć odpowiednio przygotowany dokument, który określa pola emisji zdjęć, cel i okres ich wykorzystywania. Po co to robić? Zdarzają się sytuacje, gdy sfotografowane osoby mają pretensję, że upubliczniono ich wizerunek. Szczególnie wówczas, gdy pojawia się jakiś negatywny kontekst albo gdy prowadzona kampania ma duży oddźwięk.

Beneficjenci powinni zadbać o uporządkowanie miejsc na czas robienia zdjęć. Gdy niedawno byłem na zdjęciach w dużym tartaku, przy niektórych stanowiskach leżały przypadkowo położone ubrania lub stały wiadra. To psuło efekt. Czasem ludzie kierujący daną inwestycją próbują narzucać nam swoją wizję i ustawiać modeli po swojemu. Dyrektor jednej ze szkół ciągle dyrygował grupą uczniów, co bardzo ich peszyło i sprawiało, że nie zachowywali się naturalnie. Fotograf powinien w takiej sytuacji przejąć dowodzenie i wprowadzić na plan dobrą atmosferę.

Są sytuacje, w których ludzie pracujący przy promocji jakiegoś projektu doskonale dają sobie radę. Na przykład mogą śmiało robić zdjęcia dokumentujące przebieg inwestycji. Takie fotografie można wykorzystać do stworzenia fotoreportażu lub kroniki realizacji projektu. Gdy w grę wchodzą trudniejsze zadania – np. realizacja zdjęć poklatkowych, fotografowanie ludzi czy zastosowanie sztucznego oświetlenia – wiedza i doświadczenie zawodowego fotografa mogą się okazać niezastąpione. Jeśli zdjęcia mają trafić do drukowanego albumu lub zostać przekazane prasie, też lepiej zaprosić do współpracy profesjonalistę. Warto zawsze sprawdzić, czy fotograf specjalizuje się w dziedzinie, która jest najbliższa naszemu projektowi. Ktoś, kto robi świetne zdjęcia ślubne, niekoniecznie sprawdzi się w realizacji fotografii technicznej. Od zawodowca możemy też zażądać przekazania zdjęć w różnych formatach, w tym RAW (z ang. surowy), który daje więcej możliwości obróbki graficznej zdjęć niż popularny JPEG.

 

Marek Lapis. Fot. Jacek Kordus

Marek Lapis, założyciel Agencji Fotograficzno-Reklamowej ARTMEDIA, nagradzany w prestiżowych konkursach (m.in. Grand Press Photo), prowadzi szkolenia z fotografii: Zdjęcia powinny zwracać na siebie uwagę. Nie mogą być nudne i przedstawiać danej inwestycji w sposób czysto dokumentacyjny. Należy spojrzeć na projekt z innej perspektywy – wprowadzić narrację wizualną i nadać rytm kolejnym fotografiom po to, by odbiorcę ciekawiło, co zobaczy dalej. We wprowadzeniu zamieszczamy zdjęcie, które jasno pokazuje, czego dana inwestycja dotyczy. W rozwinięciu prezentujemy ważne aspekty projektu, a w podsumowaniu – fotogram oddający efekty ukończenia inwestycji.

Warto starać się oryginalnie spojrzeć na projekt, nie powtarzać takich samych kroków wizualnych przy kolejnych prezentacjach. Częściej zwracajmy uwagę na szczegół, który w istotny sposób opisuje całą inwestycję, niż na kadry ogólne, niewnoszące niczego nowego.

Fotografii można uczyć się samemu poprzez poszerzanie swoich horyzontów plastycznych, np. oglądając albumy z reprodukcjami wielkich mistrzów malarstwa czy znanych fotografów. W fotografii i malarstwie obowiązują te same zasady kompozycyjne. Szukajmy na zdjęciu rytmu, ciekawych linii prowadzących do głównego punktu w obrazie.

Dużo dają warsztaty fotograficzne z osobami, które osiągnęły wysoki poziom obrazowania wizualnego. Przy odrobinie chęci można znaleźć takie zajęcia czy też przeglądy portfolio prowadzone przez cenionych fotoreporterów.

Podczas prowadzonych przez siebie szkoleń otwieram oczy na sprawy oczywiste, które uciekają nam na co dzień, a w prosty sposób poprawiają jakość zdjęć. Bezpośredni kontakt pozwala wyłapać od razu podstawowe błędy w zdjęciach i wskazać drogę, którą należy podążać, aby kadry były ciekawe i chętnie oglądane. Podczas fotografowania starajmy się być sobą i pokazać autorski punkt widzenia, a nie tylko czystą dokumentację. Nie bójmy się eksperymentować z ogniskową obiektywu, perspektywą czy kompozycją.

 

Konrad Królikowski. Fot. Jerzy Gontarz

Konrad Królikowski, zajmuje się portretem i reportażem, dokumentuje działania performerskie i streetartowe, fotografuje również projekty finansowane z Funduszy Europejskich: Wiele inwestycji, zwłaszcza infrastrukturalnych, jest kompletnie niefotogenicznych. Jeśli mam do sfotografowania nowo wybudowany obiekt, wolę poczekać trochę na planie na ciekawą sytuację. To pozwala znaleźć dla inwestycji jakiś kontekst, który będzie zrozumiały i atrakcyjny dla odbiorcy. Wyczekanie na odpowiedni moment jest ważne również ze względów technicznych – nie warto fotografować przy złym świetle.

Równie trudne do zaprezentowania na zdjęciach bywają nowatorskie rozwiązania. Jak na przykład sfotografować innowacyjną metodę leczenia przepuklin, mając do dyspozycji jedynie kawałek plastikowej siatki? Pokazano mi taką siatkę wyjętą z człowieka – wyglądała jak zużyty opatrunek. Ale prowadzący projekt profesor okazał się interesującą osobą, a pomieszczenia laboratorium, pełne aparatury i naukowców, stwarzały świetny plan. Znalazłem więc odpowiedni kontekst.

Dostałem raz temat dotyczący konferencji o własności intelektualnej, która… odbyła się pół roku wcześniej. Samego wydarzenia oczywiście nie dało się już sfotografować. Wybrałem się do biblioteki w Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym. Tam bibliotekarka pokazała mi różne patenty. Zaimprowizowaliśmy sytuację, w której osoby przebywające w bibliotece przeglądały dokumentację patentową. Wyszły ujęcia dobrze ilustrujące temat.

Na fotografii często wszystko wygląda lepiej niż w rzeczywistości. To może powodować, że ludzie podchodzą sceptycznie do inwestycji, które są pokazane w katalogowy sposób. Zdjęcia powinny pozwolić identyfikować się odbiorcy z efektami projektu. Miałem okazję odwiedzić osoby, które w ramach jednego z przedsięwzięć otrzymały komputery z dostępem do internetu. Ich relacje i satysfakcja były naturalne. Cieszyli się, pokazując, co dostali i jak to działa. Były w tym prawdziwe emocje. Ukazanie projektu poprzez reakcje ludzi, którzy z niego skorzystali, jest po prostu przekonujące.

 

Projekt w kadrze: Profesjonaliści używają przede wszystkim lustrzanek, czyli aparatów wyposażonych w lustro i matówkę, które pozwalają na precyzyjną prezentację bieżącego kadru i dokonanie właściwych pomiarów i ustawień. Lustrzanki mają zwykle wymienne obiektywy. To pozwala z kolei na dobór najlepszej w danych warunkach optyki. Cyfrowe lustrzanki ze względu na wbudowany mechanizm oraz dużą matrycę pełnoklatkową mają większe gabaryty niż proste w obsłudze aparaty kompaktowe o zwartej budowie. Po te drugie, mimo że są bardziej prymitywne, sięgają również profesjonaliści, zwłaszcza gdy trzeba zrobić zdjęcie bez przygotowania. Ich zaletą są niewielkie rozmiary, co ułatwia robienie zdjęć w obcym środowisku (osoba fotografująca nie zwraca tak bardzo na siebie uwagi). Jednak tylko niektóre kompakty pozwalają na zapis surowych plików RAW z pełną informacją o obrazie. Poza tym małe wymiary matrycy światłoczułej sprawiają, że kompakty dobrze sobie radzą wówczas, gdy potrzebujemy dużej głębi ostrości, np. przy fotografowaniu krajobrazów. Ale wtedy, gdy chcemy wydobyć detal, zrobić ładny portret lub zagrać planami na zdjęciu (np. wyraźnie widoczny autobus na zacierającym się tle miasta), powinniśmy już użyć lustrzanki z dużą matrycą. By uzyskać mniejszą głębię ostrości, musimy dysponować dobrą optyką (obiektyw o dużej jasności) oraz mieć możliwość ręcznego ustawiania takich parametrów w aparacie, jak wielkość przesłony i czas pracy migawki. Więcej ciekawostek dotyczących warsztatu fotografowania w serwisie: www.szerokikadr.pl.